Sytuacja na rynku owsa konsumpcyjnego zmieniła się diametralnie w ciągu zaledwie kilku tygodni. Wykres notowań pokazuje nagłe załamanie, które zbiegło się z nadejściem tegorocznych żniw i postawiło producentów w znacznie trudniejszym położeniu niż dwanaście miesięcy temu.
W sierpniu ubiegłego roku skup owsa startował ze zdecydowanie wyższego pułapu – za tonę ziarna płacono wówczas od 600 do ponad 615 zł. Choć późniejsza jesień przyniosła głęboki dołek (w listopadzie stawki spadły w okolice 505 zł/t), to wiosna i początek lata dawały nadzieję na trwałe odbicie. Przez kolejne miesiące ceny systematycznie pięły się w górę, by na przełomie czerwca i lipca ponownie przebić barierę 605 zł za tonę.
Nadzieje na powtórkę dobrych stawek z początku zeszłorocznych żniw szybko jednak prysły. Na przełomie lipca i sierpnia krzywa cenowa poszybowała ostro w dół. Na początku sierpnia stawki spadły w okolice 515–520 zł/t, co oznacza spadek o niemal 90 zł na tonie w krótkim czasie. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku rolnicy dostają za owies konsumpcyjny o blisko 100 zł na tonie mniej.
Pojawienie się na rynku ziarna z nowych zbiorów błyskawicznie ostudziło zapał kupujących. W punktach skupu widać mniejsze zainteresowanie surowcem, a obecne stawki – przy stale wysokich kosztach paliwa, pracy maszyn i nawożenia – mocno uderzają w opłacalność produkcji.
Wielu rolników staje teraz przed trudnym wyborem: oddać owies po zaniżonych stawkach od razu po zbiorach, czy zaryzykować i magazynować ziarno w oczekiwaniu na ewentualne odbicie cen.
Grafikę stworzono z pomocą AI

Dyskusja